Według nieoficjalnych informacji . Wezmą w nim udział negocjatorzy z obydwóch stron, którzy do tej pory prowadzili rozmowy. "Powstanie nieformalne porozumienie pomiędzy nami, żeby potem nie było nieporozumień i niedopowiedzeń. To przecież jednak jest egzotyczna koalicja: my i ludzie Roberta Kwiatkowskiego" - mówi nasz rozmówca z kręgów PiS.
Wstępne uzgodnienia są takie, że . "Może być jednak również tak, że zostanie wybrana opcja zero, czyli wszyscy dotychczasowi członkowie zarządu zostaną odwołani, a ich miejsce zajmą dwaj członkowie rady nadzorczej, jeden z PiS i jeden z SLD" – mówi nasz rozmówca. A na stanowisko prezesa zostanie rozpisany konkurs.
Najpierw jednak musi dojść do posiedzenia rady nadzorczej, które w ubiegłym tygodniu odwołał Farfał. "Nie interesuje mnie to. 16 września o 11.00 stawiamy się w budynku telewizji" – mówi Bogusław Szwedo, członek rady nadzorczej TVP, rekomendowany przez PiS. Co się stanie jednak, jeżeli Farfał nie wpuści ich do budynku telewizji? Prezes TVP nie uznaje przecież tej rady nadzorczej. "" – mówi jeden z przeciwników prezesa telewizji. Dodaje, że nikt się z Farfałem bić nie zamierza, ale jak sądzi, prezes TVP zapewne dobrowolnie telewizji nie opuści. "Siedzibą spółki TVP według statutu jest miasto stołeczne Warszawa. Najważniejsze, aby posiedzenie odbyło się w tym mieście" – mówi Witold Kołodziejski, przewodniczący KRRiT.
Nieoficjalnie mówi się, że to właśnie w siedzibie Krajowej Rady dojdzie do spotkania członków rady, jeżeli Farfał nie wpuści ich na Woronicza. "No i co z tego? " – mówi jeden z jego współpracowników. Poza tym jego prawnicy podpowiadają mu, że członkowie rady nadzorczej nie zostali dotąd wpisani do KRS. "Jak więc KRS może uznać jakiekolwiek uchwały podjęte przez radę, która nie funkcjonuje w dokumentach?" – mówi współpracownik prezesa TVP.
Jak się dowiedzieliśmy, szef telewizji publicznej wynajął Stanisława Rymara, jednego z najbardziej znanych polskich adwokatów. "To prawda, jestem głównym prawnikiem procesowym obecnego zarządu. " – mówi Stanisław Rymar.