Swoją motocyklową pasję Calin Popescu-Tariceanu, premier Rumunii przypłacił nieomal życiem. Już po pracy uciekł swoim ochroniarzom, wskoczył na motor i pomknął na wieczorną przejażdżkę ulicami Bukaresztu. Ścinając zakręt uderzył w jadący z naprzeciwka samochód. Na szczęście dla niego skończyło się jedynie na siniakach.
Nikomu nic się nie stało, choć oba pojazdy są poważnie uszkodzone. Poobijany premier trafił do szpitala na obserwację, ale dziś ma już wrócić do zwykłych zajęć. Media zarzucają mu że nie tylko złamał przepisy ruchu drogowego, ale i te dotyczące bezpieczeństwa dygnitarzy państwowych. Premier, którego motocyklowa pasja jest od dawna znana, zwolnił od odpowiedzialności rumuńskie biuro ochrony rządu, w chwili gdy samodzielnie zasiadł za kierownicą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl