Alkohol szkodzi. I to nie tylko wątrobie. W barze na Florydzie podczas promocji rumu podpalona butelka tego alkoholu zadziałała jak miotacz ognia i ciężko poparzyła jedną z klientek. Ofiara pozwała do sądu... producenta łatwopalnego napoju.
To miał być miły wieczór spędzony na smakowaniu nowych gatunków rumu Bacardi. Gdy Danielle Alleyne spokojnie czekała, aż barman zrobi jej
drinka, jeden klientów podpalił kartę menu i papierową pochodnię podstawił pod strumień z butelki. Rum Bacardi 151 ma prawie 76 proc. alkoholu i podpalony zachował się jak miotacz
ognia.
Silny płomień dosięgnął twarzy i pleców kobiety. Pani Alleyne rzuciła się na ziemię, by ugasić płomień, ale rum, zupełnie jak używany przez wojsko napalm, przylgnął do jej ciała. Odwieziono ją do szpitala z poparzeniami drugiego i trzeciego stopnia. Nic dziwnego, że teraz pozywa do sądu firmę, której produkt o mało nie odebrał jej życia.
Silny płomień dosięgnął twarzy i pleców kobiety. Pani Alleyne rzuciła się na ziemię, by ugasić płomień, ale rum, zupełnie jak używany przez wojsko napalm, przylgnął do jej ciała. Odwieziono ją do szpitala z poparzeniami drugiego i trzeciego stopnia. Nic dziwnego, że teraz pozywa do sądu firmę, której produkt o mało nie odebrał jej życia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl