To jedna z najcenniejszych pamiątek historii ludzkości XX wieku a biurokraci z NASA po prostu ją zapodziali. Co gorsza, nie żyje już żaden z ówczesnych pracowników archiwum. Problem staje się większy niż szukanie igły w stogu siana. To bardziej szukanie igły w lesie tropikalnym.
Telewizyjny przekaz misji Apollo 11 oglądały miliony ludzi na całej Ziemi. Sęk w tym, że był to obraz z kamery nastawionej na czarno biały monitor w siedzibie NASA. Co więcej nagranie kosmonauci zrobili z prędkością 10 klatek na sekundę by znaczne spowolnienie pozwoliło na nieprzerwaną transmisję. W NASA obraz z kolei przyśpieszono do 60 klatek na sekundę by zachować standard telewizyjny. Proces ten wybitnie pogorszył jakość tego co na ekranach prawie 40 lat temu zobaczyli telewidzowie.
NASA twierdzi, że polowanie na oryginalną taśmę rozpoczęto.