Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy w Libanie wreszcie przestanie lać się krew?

12 października 2007, 11:27
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Umilkły działa i czołgi, na niebie nie widać izraelskich samolotów, a Libańczycy mogą spać spokojnie. Hezbollah i Izrael wreszcie dogadali się w sprawie zawieszenia broni.

"Rozejm trwa" - twierdzi sekretarz generalny ONZ, Koffi Annan. Premier Ehud Olmert mówi, że - mimo zawieszenia broni - Izrael dopadnie szefów Hezbollahu, a w razie choćby drobnego złamania rozejmu izraelskie wojsko znów zaatakuje.

By do tego nie doszło, granicy libańsko-izraelskiej pilnować będą żołnierze ONZ. Ma im też pomóc 15 tys. regularnych żołnierzy libańskiej armii. Ich zadanie jest proste. Pilnować, żeby Hezbollah znów nie opanował południowego Libanu i nie odbudował swoich wyrzutni rakiet. Zanim jednak siły pokojowe trafią na granicę, Izrael zapowiedział, że nie wycofa wszystkich swoich wojsk.

Izraelczycy i Libańczycy cieszą się z końca bombardowań. Uchodźcy wracają z Syrii do zrujnowanych libańskich miast i próbują odbudować dorobek swego życia. Oczywiście obie strony uznały się za zwycięzców. Hezbollah twierdzi, że powstrzymał izraelską ofensywę, a Izraelczycy mówią, że przetrącili terrorystom kręgosłup.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj