22 sierpnia rozpocznie się koniec świata. Gdy tylko minie ultimatum ONZ dla Iranu, by porzucił wzbogacanie uranu i produkcję bomby, Izrael dostanie zielone światło. Izraelskie samoloty i rakiety dalekiego zasięgu zniszczą w Iranie miejsca, które analitycy wytypowali jako fabryki bomb atomowych.
Irańscy mułłowie nie będą się wahać. Odpowiedzą uderzeniem na Izrael bronią chemiczną i biologiczną. Uznają, że żydowski atak odbył się za zgodą Waszyngtonu, więc dostanie się też amerykańskim jednostkom w Iraku. A za Teheranem stanie islamska ulica. Radykalne bojówki obalą legalne rządy w Turcji i Pakistanie, które popierają Amerykę. Rządy państw muzułmańskich otwarcie poprą terrorystów i ułatwią im ataki na kraje Zachodu.
Wtedy dojdzie do tragedii. Bo Pakistan ma broń atomową, która nagle znajdzie się w rękach Al-Kaidy. Dziennikarze "Wall Street Journal" sądzą, że fanatyczni muzułmanie nie zawahają się. Najpierw zaatakują swego starego wroga - Indie, a później odpalą rakiety w Waszyngton, Londyn i Tel Awiw. Nie wiadomo, jak zachowają się Rosja i Chiny. Prawdopodobnie postawią na neutralność, by zobaczyć, jak bardzo osłabione i zniszczone z wojny wyjdą Stany Zjednoczone. Być może, gdy USA będą mocno osłabione, Rosja i Chiny postanowią dobić swego wroga.
Jak jednak będzie naprawdę - tego nie wiadomo. To tylko spekulacje, ale tym razem nie jakiegoś brukowca, a poważnego, szanowanego w świecie dziennika.