"Podsłuchy naruszają prawo Amerykanów do prywatności" - sędzia Anna Taylor z Detroit nie zostawiła na rządowym projekcie suchej nitki. Demokraci już się cieszą. Dla nich kolejna klapa Busha i jego obozu to krok bliżej do zwycięstwa w listopadowych wyborach do Kongresu. Bo w USA złamanie konstytucji to jedno z najpoważniejszych przestępstw. Może się nawet skończyć usunięciem Busha z Białego Domu.
Jednak rząd USA nie poddaje się. Prokurator Generalny, Alberto Gonzales, zapowiedział, że złoży apelację, bo podsłuchy to najskuteczniejsza metoda walki z terrorystami. Ma nadzieję, że kolejne sądy przyznają mu rację. Obiecuje jednak, że postara się wprowadzić zmiany do projektu, tak by nie łamał on konstytucji.
Afera podsłuchowa wybuchła w grudniu. Dziennik "New York Times" ujawnił, że kontrwywiad, bez żadnego nakazu sądowego, podsłuchuje rozmowy telefoniczne Amerykanów. Całą akcję do sądu skierowała Amerykańska Unia Swobód Obywatelskich, która walczy z bezprawną ingerencją władz w prywatność.
Może się więc okazać, że podsłuchiwanie przepisu na ciasto czekoladowe, które pani Smith przekazała pani Jones, może kosztować Busha i jego Republikanów porażkę w wyborach.