W ramach kampanii "Precz z kapitalizmem" około 50 neonazistów chciało przekonywać mieszkańców małego bawarskiego miasteczka, że ich życie jest koszmarem, a oni mają klucz, by otworzyć przed nimi drzwi do lepszej przyszłości. Sęk w tym, że nikt ich tam nie chciał. Ani prażące słońce, ani drugie tyle antyfaszystów i w końcu nie chciał ich tam widzieć lokalny katolicki ksiądz. Nieustannym biciem w dzwony napsuł im krwi i teraz odpowiada przed sądem za zakłócanie demonstracji.
Ogoleni na łyso chłopcy noszą się zazwyczaj w skórze, więc 35 stopni Celsjusza zrobiło swoje. Mocno spoceni próbowali przebić się przez hałas dzwonów kościelnych, ale po 20 minutach dali za wygraną. Postanowili się jakoś zemścić, więc oskarżyli księdza, że hałasem popsuł im szyki. A w zemście pomaga im prokurator Ernst Wich-Knoten. Wstyd, proszę pana!