"To wszystko przez niską samoocenę pacjentek" - tłumaczy dr Howard Morrison z uniwersytetu w Ottawie. Według niego sprawa jest prosta. Biust powiększają sobie panie z kompleksami. Gdy okaże się, że operacja nie poprawia im samopoczucia, wpadają w depresję. A potem już tylko krok do samobójstwa. Okazuje się, że aż 73 proc. pań po operacji chce się zabić. Dlatego Morrison ma prostą receptę: zamiast powiększać biust lepiej najpierw pójść do psychologa.
To jednak jedyna wada implantów. Bo kanadyjscy naukowcy badali czy silikonowy biust nie powoduje raka czy innych chorób. Okazało się jednak, że powiększanie piersi nie powoduje żadnych fizycznych problemów. Jednak nie można zapomnieć o jego psychicznych konsekwencjach.