Udało się ugasić pożar zniszczonego gazociągu we wschodniej Turcji. Gaz omijając Rosję, płynął nim z Iranu do Turcji m.in. przez region Agrii. W tej części kraju mniejszość kurdyjska jest bardzo silna i ją właśnie ministerstwo energetyki obarcza winą za wybuch i pożar. Potężna eksplozja wydaje się być "w ich stylu".
Bojownicy z nielegalnej Partii Pracujących Kurdystanu (PPK), walczący o autonomię dla Kurdów w południowo wschodniej Turcji, w przeszłości dokonywali już wielokrotnie podobnych zamachów - twierdzą tureckie władze.
Wybuch był tak silny, że wstrząsnął domami w pobliskich wioskach. Według okolicznych mieszkańców, huk było słychać w promieniu 40 km, a wysokość płomieni sięgała 80 m. Pożary gaszono nawet w odległości 2 km od miejsca eksplozji. Na szczęście wybuch był na odludziu i obeszło się bez ofiar.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl