Uzbrojone w pałki szturmowe i tarcze oddziały policji pojawiły się na placu tuż przed 2:45 w nocy. Na kwadrans przed trzecią mundurowi przypuścili szturm na protestujących i do 3:00 wszystkich z placu usunęli. Choć jeszcze w piątek komendant główny policji obiecywał, że będą mogli zostać na placu na czas obchodów w nocy z niedzieli na poniedziałek, to nagle zmienił zdanie.
Okazało się, że plac trzeba było "oczyścić" z ludzi przed przyjazdem grupy saperów. Demonstranci nie dali za wygraną i kilka ich grup starło się nad ranem z mundurowymi w okolicach kolejowego Dworca Zachodniego. Policja nie patyczkuje się jednak i wszystkie rozruchy tłumi w zarodku. Spokój na ulicach musi być, bo władza nie chce skandali.
Tych ze strony opozycji politycznej zapobiec nie sposób. Jej przedstawiciele zapowiedzieli, że wyjdą z sali parlamentu, jeśli premier Ferenc Gyurcsanyi wystąpi na uroczystej sesji. A wtedy będzie to skandal międzynarodowy, bo bojkot będą oglądać zaproszeni prezydenci i przedstawiciele wielu rodzin królewskich.
Zapowiedzią tego był wczorajszy incydent podczas uroczystości wręczania orderów z okazji rocznicy. Niektórzy odznaczani przez prezydenta i premiera, szefa rządu w ogóle zignorowali, a inni nie podali mu ręki.