Tym samym Kacaw odrzucił sugestie prokuratora generalnego, by zawiesił sprawowanie prezydenckiego urzędu do czasu, aż policja nie wyjaśni stawianych mu oskarżeń. "Wykonywanie obowiązków głowy państwa przez Kacawa wydaje się niewłaściwe i niestosowne" - stwierdził prokurator generalny Izraela.
Kacaw jednak, po raz pierwszy publicznie, mówi wprost: jestem niewinny. "Stawiane mi zarzuty wzięły się ze zmyślonych historii i kłamstw, a prawda wyjdzie na światło dzienne" - głosi oświadczenie urzędu prezydenckiego.
Wczoraj prokuratura opublikowała specjalny dokument, w którym podkreślono stawiane prezydentowi zarzuty. Ostateczna decyzja, czy postawić Kacawa przed sądem, zapadnie w ciągu kilku tygodni. Jeżeli prezydent z własnej woli nie zrezygnuje z pełnienia obowiązków, może zostać usunięty z urzędu przez parlament.
Prokuratura zajęła się sprawą prezydenta Izraela na wniosek policji. Jak twierdzą izraelskie media, ok. 10 kobiet oskarżyło izraelskiego prezydenta o gwałt. Dochodzenie rozpoczęto w kwietniu, gdy była pracownica biura Kacawa oświadczyła, iż wymusił na niej stosunek płciowy. Zagroził, że jeśli się nie zgodzi, wyrzuci ją z pracy.