Spaliły się dwa transformatory jednego z czterech reaktorów największej szwedzkiej elektrowni Ringhals. Jednak zabezpieczenia zadziałały i natychmiast wyłączyły reaktor. Inaczej wybuch skaziłby szwedzkie wybrzeże.
Straż pożarna walczyła przez dwie godziny z ogniem, by płomienie nie dotarły do radioaktywnego paliwa. Bo elektrownia mogła się zamienić w gigantyczną bombę atomową. Na szczęście dzielni ludzie wygrali z żywiołem.
Teraz reaktor stanie na kilka tygodni. Trzeba go nie tylko naprawić, ale też sprawdzić, dlaczego doszło do pożaru.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
