Dziennik Gazeta Prawana logo

Rumuni walczą z policją na ulicach

12 października 2007, 14:18
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Podpalone materace, barykady z opon i mebli. Ponad 200 osób walczących z oddziałami policji. To nie protest polityczny. Wszystko dlatego, że zakład energetyczny w stolicy Rumunii - Bukareszcie - odciął prąd całej dzielnicy.

Policja musiała użyć armatek wodnych. Gasiły i płomienie na barykadach, i emocje. Bo mieszkańcy bukaresztańskiej dzielnicy Ferentari wyszli na ulice, kiedy pracownicy zakładu energetycznego odłączyli im prąd. A to według nich - przede wszystkim Romów - przed zimą jest nieludzkie.

Ale swoje racje ma także przedsiębiorstwo. Jego władze twierdzą, że mieszkańcy dzielnicy na potęgę kradli prąd. Miesięcznie dostawca tracił na tym co najmniej 1,5 miliona lei (430 tys. euro).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj