Tematów jest mnóstwo, ale panowie nie mieli dużo czasu. Amerykański prezydent zrobił tylko krótki przystanek w Moskwie po drodze na szczyt w Hanoi. Gdy ich samolot tankował paliwo, państwo Bush zjedli kolację z państwem Putin.
Politycy nie mieli komfortu rozmowy w zaciszu gabinetu. Bush spieszył się na spotkanie 21 państw forum Współpracy Gospodarczej Azji i Pacyfiku. Zatrzymał się na półtorej godziny i nie miał czasu wyściubić nosa poza lotnisko Wnukowo. I dlatego właśnie tam rosyjski prezydent wraz z małżonką wydał kolację dla państwa Bush. Władimir Putin liczył na ocieplenie mocno ostatnio schłodzonych kontaktów między Waszyngtonem a Moskwą.
Amerykanom nie podoba się, że Rosja bardzo często używa gazowego szantażu wobec niepokornych krajów. Takich jak Gruzja. Bush wzywał Putina do ułożenia normalnych stosunków z państwami, którym Rosja sprzedaje surowce energetyczne. Ciekawe, czy skorzystał z szansy, by powtórzyć to Putinowi prosto w oczy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl