Dziennik Gazeta Prawana logo

Mandat dla mężczyzny z umierającą żoną na rękach

12 października 2007, 14:20
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Zimny potwór w mundurze mandatem za złe parkowanie ukarał mężczyznę, który przyjechał do londyńskiego szpitala z umierającą żoną. Brytyjczyk ma zapłacić 50 funtów, bo podjechał zbyt blisko wejścia. Strażnik wlepił mu mandat, choć lekarze krzyczeli, że tu chodziło o życie człowieka.
Starsza pani jechała z mężem na umówioną wizytę u lekarza, gdy dostała ataku serca. Zrozpaczony mąż nie zważał na zakaz wjazdu. Zaparkował na podjeździe do szpitala Stj John's Wood Medical Practice i z żoną na rękach wbiegł do środka. Liczyło się życie jego ukochanej. A ta, niestety, zmarła. Lekarze wyprowadzili go po kilkunastu minutach przed budynek, by mógł odprowadzić samochód na parking i wrócić do ciała żony.

Dokładnie w tej samej chwili strażnik miejki wypisał mu mandat. Choć nawet przechodnie, protestowali, strażnik zrobił swoje. "To nie moja sprawa, mam pracę do zrobienia i tyle" - powiedział. Oby jemu na drodze do szpitala nie stanął nigdy wredny urzędnik...
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj