Nietrudno zgadnąć, iż synestetycy od dawna wzbudzali zainteresowanie psychologów i neurologów próbujących dociec, dlaczego ich zmysły działają w tak dziwny sposób. Jak wynikało z
badań neuroobrazowania (umożliwiają podpatrywanie pracującego mózgu), gdy np. synestetyk widzi daną liczbę lub słyszy dźwięk, w jego mózgu uaktywaniają się dwa obszary: ten
odpowiedzialny za rozpoznanie znaku i ten odpowiadający za postrzeganie kolorów.
Do tej pory nie było wiadomo, dlaczego tak się dzieje. Na właściwy trop udało się dopiero wpaść parze brytyjskich psychologów - prof. Julii Simner z Univeristy of Edinburgh oraz prof.
Jamie’mu Wardowi z University College w Londynie, którzy od lat zgłębiają przyczyny synestezji. Wyniki ich ostatniego eksperymentu okazały się być równie niezwykłe, co badane
zjawisko. Jak się bowiem okazuje, każdy z nas ma potencjał doświadczania podobnych do synestetyków wrażeń zmysłowych. Potwierdziło to doświadczenie z udziałem szcześciu osób, dla
których słowa mają smak.
Smakować słowa można na różne sposoby. W niektórych przypadkach konkretny smak pojawia się na widok zapisanego i odczytywanego wyrazu, natomiast nie ujawnia się na widok obrazka
przedstawiającego jego znaczenie. Taki synestetyk, kiedy czyta wyraz „mielone”, natychmiast czuje smak kotleta mielonego. By poczuć ten smak, wystarczy mu zobaczyć wyraz o
podobnym zapisie i brzmieniu zawierający parę wspólnych liter, np. „mierzwione”. Ma to związek z patrzeniem na litery w wyrazie i kojarzeniem podobnych głosek, jak te w
słowie określającym smak.