Dziennik Gazeta Prawana logo

Porywaniami terrorystów kierowano z Niemiec

12 października 2007, 14:26
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Wszyscy wiedzą, że Amerykanie porywają ludzi podejrzewanych o terroryzm. Znana jest sprawa sześciu Algierczyków, którzy od czterech lat lat gniją bez wyroków w więzieniu na Kubie. Ale, że pomagają im w tym Europejczycy - na to dowodów nie było. Do dzisiaj. Niemieccy dziennikarze je znaleźli.
Reporterzy niemieckiej telewizji ARD dotarli do dokumentów, które świadczą o tym, że sztab całej operacji porwania i przewiezienia sześciu Algierczyków na Kubę mieścił się w Stuttgarcie. To tutaj wszystko zaplanowano i koordynowano każdy kolejny etap operacji.

Najpierw porwano Algierczyków w Sarajewie. Później przewieziono ich do bazy w Turcji, a następnie samolotem przetransportowano do amerykańskiej bazy Guantanamo na Kubie.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj