Dziennik Gazeta Prawana logo

Protesty przeciw nowemu prezydentowi Meksyku

12 października 2007, 14:31
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Felipe Calderon już oficjalnie jest nowym prezydentem Meksyku. Wygłosił orędzie do narodu. Tyle że jego pokonany rywal, Lopez Obrador, nie uznaje wyniku głosowania. Na głównym placu stolicy kraju zgromadził tysiące zwolenników. I wzywa do rozprawy z oszustami wyborczymi.

Sytuacja jest krytyczna. Tysiące zwolenników Obradora koczuje w Mexico City. A wiadomo, że prawdziwy Meksykanin nigdy się nie rozstaje z maczetą czy rewolwerem. Tłum jest otaczany przez uzbrojonych po zęby policjantów i żołnierzy, bo w każdej chwili może dojść do rozlewu krwi.

Wszystko przez wybory. Bo Obrador przegrał małą liczbą głosów. Od razu oskarżył przeciwnika o oszustwo. Tylko, że żaden z sądów, do których się zwrócił, nie znalazł na to dowodów. Dlatego, to czego nie zdobył przy urnach, chce zdobyć siłą. I co trochę urządzał blokady i demonstracje. A dziś jest jego ostatnia szansa na przejęcie władzy i zamach stanu.

Jest tylko jeden problem, wojsko i policja popierają legalnego prezydenta, Calderona, i zamach Obradora nie ma szans na sukces. Dlatego, miejmy nadzieję, skończy się tylko na skandowaniu obraźliwych haseł, a potem manifestanci grzecznie wrócą do domów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj