To Al-Kaida zorganizowała ataki w Algierze - przyznał należący do szajki Osamy bin Ladena terrorysta, który zadzwonił do katarskiej telewizji Al-Dżazira. W stolicy Algierii wybuchły dziś dwie potężne bomby, które zabiły 30 osób, a raniły dziesiątki innych.
Najpierw potężna eksplozja wstrząsnęła centrum Algieru. Samochód z bombą zaparkowano na placu przed siedzibą rządu. Materiałów wybuchowych musiało być bardzo dużo, bo po wybuchu wyleciały okna w wielu budynkach w okolicy. Niektórzy świadkowie twierdzą, że eksplozji było kilka.
Do centrum miasta natychmiast zaczęły się zjeżdżać karetki. Przerażeni ludzie wybiegli w popłochu na ulice. Policyjni eksperci nie mają wątpliwości, że celem była siedziba premiera.
W tym samym czasie bomba wybuchła także na wschodnich peryferiach miasta. Tam także zginęli ludzie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|