Amerykańscy żołnierze giną w Iraku od bomb wyprodukowanych w Syrii i Iranie. Władze USA uważają, że te państwa sponsorują ataki w Iraku.
Złapani na granicy terroryści wyznali, że trenowano ich w Syrii. Jak donoszą wojskowi, z tego właśnie kraju bandyci biorą nowe typy ładunków wybuchowych, zdolne przebić pancerz amerykańskich czołgów. Syryjczycy mają uczyć rebeliantów sposobów na skuteczne przygotowywanie i podkładanie ładunków.
Od początku kwietnia w Iraku zginęło 40 amerykańskich żołnierzy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|