Dziennik Gazeta Prawana logo

Spadł z 1200 metrów i żyje!

5 listopada 2007, 23:15
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
To się nazywa szczęście w nieszczęściu! Słowacki spadochroniarz przeżył skok z 1200 metrów, choć nie otworzył mu się spadochron. 33-letni mężczyzna mocno się połamał, ale jego życiu nie grozi żadne niebezpieczeństwo.
Ten cud wydarzył się niedaleko miejscowości Luczenec na Słowacji w pobliżu granicy z Węgrami. Choć spadochroniarz pewnie myślał, że to jego ostatnie chwile, to jednak żyje. W szpitalu poleży długo, bo ma połamane m.in. żebra i miednicę, ma też sporo urazów wewnętrznych.

"Był w szoku, ale powiedział nam, że pamięta swój skok" - mówi lekarz, który śmigłowcem odtransportował spadochroniarza do szpitala. 33-latek skakał po raz pierwszy. Ten fatalny skok obserowała jego żona.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj