Erste, jeden z największych banków zagranicznych działających na Węgrzech, grozi wycofaniem się z kraju i przeniesieniem działalności do Polski, jeśli Viktor Orban nie zrezygnuje z podatku nałożonego na zyski instytucji finansowych. Wywiad prezesa Andreasa Treichla dla wczorajszego wydania „Financial Timesa” odebrano w Budapeszcie jako groźbę. Gabinet Orbana nie planuje jednak wycofać się ze swojego planu ustawienia warunków współpracy na linii rząd – banki – MFW przy wychodzeniu kraju z kryzysu. I odnosi na tym polu sukcesy. To bankierzy i fundusz dostosowują się do Orbana, a nie na odwrót.
Reklama

Analitycy nie wierzą

– Jesteśmy źli z powodu nadmiernego opodatkowania. Ale mamy sposoby, aby się bronić. Są inne niż Węgry kraje, w których nasza obecność mogłaby być o wiele większa. Myślę w szczególności o Polsce – ostrzegł Treichl.
Prezes banku kwestionuje podatek, który Orban wprowadził w lipcu. „FT” zwraca uwagę, że choć podobne obciążenia wprowadzili Brytyjczycy, Niemcy, Francuzi i Koreańczycy, a wkrótce podobną decyzję mają podjąć Austriacy, nigdzie podatek ten nie jest proporcjonalnie tak wysoki. Rząd ma nadzieję, że przyniesie on w tym roku do kasy państwa ok. 1 mld euro, czyli 0,7 proc. PKB. Sam Erste z tego powodu miałby przekazać ok. 44 mln euro, czyli 75 proc. swojego zysku netto z 2009 roku.
Bartosz Pawłowski, strateg ds. rynków wschodzących w największym banku świata BNP Paribas w Londynie, nie wierzy jednak, aby Treichl spełnił swoje groźby.
– Węgry są dla Austriaków zbyt ważnym rynkiem, aby mogli się z niego wycofać. Jeśli przetrwali zeszły rok, kiedy kraj był na skraju bankructwa, to przetrwają też obecne trudności – podkreśla w rozmowie z „DGP”.
Orban zapowiedział, że podatek będzie wprowadzony tymczasowo w 2010, 2011 i 2012 roku. Rząd proponował międzynarodowym instytucjom finansowym łagodniejsze tempo ograniczenia deficytu budżetowego. Jednak MFW i UE się na to nie zgodziły: w lipcu rozmowy zostały zerwane. Dopiero we wrześniu Orban uległ presji Brukseli i zgodził się, aby deficyt budżetowy w tym roku został ograniczony do 3,8 proc. PKB, a w roku przyszłym spadł poniżej 3 proc. PKB. Jednak postawił swoje warunki: rząd będzie uzdrawiał finanse publiczne nie poprzez cięcie wydatków socjalnych, ale nakładając dodatkowe obciążenia, np. na banki. W ten sposób, uważa premier, uda się szybko przywrócić dynamiczne tempo wzrostu gospodarczego.



Nowe inwestycje

Na razie rynki finansowe dobrze przyjmują politykę konserwatywnego rządu. W ostatnich trzech miesiącach forint zyskał proporcjonalnie najwięcej wobec euro i dolara w stosunku do wszystkich walut analizowanych przez Bloomberga. Aż o 40 punktów bazowych spadła także w tym czasie cena, za jaką rząd sprzedaje obligacje skarbu państwa. Zaś Volkswagen i General Motors ogłosiły łączne inwestycje na Węgrzech o wartości 1,4 mld euro.
Mimo przypinania przez media łatki dyktatora i populisty Orban zdołał w krótkim tempie przywrócić zaufanie inwestorów do Węgier. Zdaniem MFW już w przyszłym roku Węgry mogą liczyć na umiarkowany (2 proc.) wzrost gospodarczy wobec 0,6 proc. w tym roku.