Merkel kieruje CDU od 2000 r. Przed dwoma laty jej wybór na szefową ugrupowania poparło 94,83 proc. uczestników zjazdu. Komentatorzy spekulowali, że tegoroczny wynik może być dużo gorszy ze względu na wyboisty pierwszy rok rządów koalicji chadecji z liberalną FDP. Jednak ponad 90-procentowe poparcie uznano za sygnał zaufania i wzmocnienie Merkel.

Reklama

Zjazd CDU w Karlsruhe wyłonił też prezydium ugrupowania. Nowymi zastępcami Merkel zostali minister pracy Ursula von der Leyen oraz minister środowiska, szef CDU w Nadrenii Północnej-Westfalii Norbert Roettgen. Oboje uważani są za stronników niemieckiej kanclerz i zwolenników modernizacji ugrupowania. Wiceprzewodniczącym CDU został również premier Hesji Volker Bouffier, uznawany za przedstawiciela konserwatywnego skrzydła partii. W ścisłym kierownictwie CDU pozostała minister oświaty Anette Schavan.

W swoim wystąpieniu przed głosowaniem niemiecka kanclerz broniła niepopularnych, lecz - jej zdaniem - koniecznych decyzji swego chadecko-liberalnego rządu. Ostro zaatakowała też opozycyjnych socjaldemokratów i Zielonych. "Opozycja robi głupoty! I to z wielkim zaangażowaniem" - powiedziała, zarzucając tym ugrupowaniom podsycanie społecznego niezadowolenia.

Jak oceniła, "bilans pierwszego roku chadecko-liberalnej koalicji może robić wrażenie - gdy chodzi o dokonania, ale niekoniecznie gdy chodzi o styl". "Nie można tu niczego upiększać" - powiedziała, nawiązując do wewnętrznych sporów w koalicji CDU/CSU i FDP. Jej zdaniem, niektórzy politycy "dostarczyli złych przykładów".

Według niemieckiej kanclerz trudne decyzje, podejmowane obecnie przez rząd, "mogą najpierw budzić kontrowersje, ale później okażą się potrzebne i przekonujące". "Dopiero wówczas ludzie w naszym kraju dostrzegą wyraźnie, że pod względem merytorycznym bilans naszego rządu może robić wrażenie" - powiedziała, przypominając o walce z recesją, tegorocznym wzroście gospodarczym powyżej 3 proc. PKB oraz spadającym bezrobociu w Niemczech.

Merkel wypowiedziała się przeciwko obniżeniu podatków w najbliższym czasie, czego żądają liberałowie oraz część chadeków. Pierwszeństwo ma konsolidacja budżetu - przekonywała, przypominając o rekordowym zadłużeniu finansów państwa. Po raz kolejny broniła również budzących gwałtowne protesty planów budowy nowego dworca kolejowego w Stuttgarcie w Badenii-Wirtembergii oraz decyzji o wydłużeniu okresu eksploatacji 17 niemieckich elektrowni atomowych o średnio 12 lat. "Potrzebujemy technologii pomostowych w energetyce zanim wkroczymy w erę energii opartej na źródłach odnawialnych" - dodała.



Zdaniem Merkel, alternatywą wobec chadecko-liberalnej koalicji nie jest ani kolejna "wielka koalicja" CDU/CSU z SPD, która "ucieka przed odpowiedzialnością i rzeczywistością", ani też sojusz chadeków i Zielonych, którzy są "zawsze przeciwko". "Taka koalicja to iluzje, urojenia" - powiedziała. Zdaniem Merkel, zadaniem chadeków i liberałów jest zapobieżenie dojściu do władzy koalicji złożonej z socjaldemokratów, Zielonych oraz postkomunistycznej Lewicy.

Niemiecka kanclerz przekonywała też, że pomimo niekorzystnych notowań w sondażach CDU może odnieść sukces w przyszłorocznych wyborach do parlamentów regionalnych w kilku niemieckich landach. "Wyrzućcie sondaże do kosza na śmieci i walczmy o nasze cele! - powiedziała. Deklarowała też przywiązanie do konserwatywnych idei oraz apelowała o obronę chrześcijańskich wartości, co odczytano jako sygnał dla niezadowolonego z modernizacji CDU skrzydła konserwatystów w partii.

Swoje wystąpienie na zjeździe partii Merkel rozpoczęła od osobistych wspomnień, związanych z Polską oraz podziękowań za wkład polskiej Solidarność w zjednoczenie Niemiec.

Jak powiedziała, 15 listopada przed 21 laty, zaledwie sześć dni po upadku muru berlińskiego, udała się na konferencję fizyków do Torunia, by wygłosić wykład na temat spektroskopii EPR. Już na dworcu jej polscy przyjaciele przyznali, że byli przekonani, iż Merkel nie przyjedzie do Polski, aby móc z bliska obserwować wydarzenia w Berlinie. "Uważałam, że przyjazd (do Torunia) był wówczas moim obowiązkiem. Polscy gospodarze na uniwersytecie w Toruniu cieszyli się, a wykład o spektroskopii EPR miał też pasjonujące strony nawet w czasach zmian epokowych" - powiedziała Merkel.

"Ale może już wówczas chętnie pojechałam do Torunia, bo czułam już to, o czym dziś wszyscy dobrze wiedzą. My, Niemcy nie możemy zapomnieć, że to Polska, Solidarność i siła papieża Jana Pawła II utorowały drogę do wolności Niemcom i Europie. Bez nich dzień 9 listopada 1989 r. (zburzenie muru berlińskiego - PAP) nie byłby możliwy" - dodała.

Ponad 1000 delegatów na zjazd w Karlsruhe przyjęło przemówienie niemieckiej kanclerz ponad 10-minutowym aplauzem.