„Począwszy od dziś, obecność policji będzie widoczna wszędzie. Myślę, że powinniśmy powinniśmy to jasno wytłumaczyć obywatelom” – mówił niemiecki minister spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere. – „Jest powód do obaw, ale nie ma powodu do histerii” – cytuje ministra agencja Deutsche Welle.

Reklama

Z informacji, którymi podzielił się on z dziennikarzami, wynika, że ostrzeżenie wystosował „międzynarodowy partner” Berlina – czyli najprawdopodobniej któraś z zachodnich służb bezpieczeństwa. Jest to pokłosie ostatnich wydarzeń – kiedy to powiązani z Al-Kaidą terroryści z Jemenu wysłali do USA pakunki zawierające materiały wybuchowe.

Władze w Berlinie odpowiedziały na zagrożenie, anulując czasowo wszystkie loty, które po drodze lądowały w Jemenie.

Według niemieckiego ministra obecnie sytuacja przypomina tę sprzed wyborów parlamentarnych we wrześniu zeszłego roku, gdy zaobserwowano m.in. większą liczbę publikowanych w internecie przez grupy terrorystyczne nagrań wideo z pogróżkami pod adresem Niemiec oraz zwiększoną intensywność przemieszczania się osób powiązanych z grupami islamistycznymi, w tym w kierunku Pakistanu.

"Już przed rokiem opracowaliśmy odpowiednie koncepcje zapewnienia bezpieczeństwa, które obecnie są wdrażane" - dodał de Maiziere. Zapewnił, że wszelkie działania podejmowane są w porozumieniu z innymi krajami. Nie wykluczył też przeprowadzania w pojedynczych przypadkach kontroli na granicach w strefie Schengen i intensywniejszej obserwacji tych granic.

Pod koniec października na lotniskach w Anglii i Dubaju przechwycono dwie nadane pocztą lotniczą przesyłki z ładunkiem wybuchowym, adresowane do synagog w USA. Jedna z paczek została wcześniej przeładowana na lotnisku w Kolonii-Bonn w Niemczech. Kilka dni później w sortowni poczty Urzędu Kanclerskiego w Berlinie przechwycono adresowaną do kanclerz Niemiec Angeli Merkel przesyłkę z niebezpieczną substancja zapalającą. Paczka ta została wysłana z Grecji.



W zeszłym tygodniu niemieckie media informowały powołując się na źródła w służbach bezpieczeństwa, że siatka terrorystyczna Al-Kaida planuje przeprowadzenie niebawem zamachów w Europie, w tym w Niemczech. Według tych podejrzeń w planowanie zamachów uwikłanych jest od 15 do 25 islamskich radykałów, którzy przeszli szkolenia w obozach terrorystycznych na pograniczu afgańsko-pakistańskim.

Scenariusze ataków miałyby przypominać wydarzenia w Bombaju z 2008 roku, gdzie terroryści zaatakowali dwa luksusowe hotele i centrum żydowskie. Napastnicy byli uzbrojeni w granaty i broń szybkostrzelną, dysponowali telefonami satelitarnymi oraz nawigatorami GPS. W zamachach w Bombaju zginęło 195 osób, a ponad 300 zostało rannych.