Konserwatywny gubernator szczególnie konserwatywnego stanu dołączył do i tak już licznej grupy członków GOP ubiegających się o nominację swej partii w wyścigu prezydenckim w przyszłym roku.

Reklama

Podczas sobotniej telekonferencji prasowej Perry powiedział, że "w pełni wierzy w to, że wygra" te wybory.

Nawet przed włączeniem się Perry'ego do tego wyścigu sondaże wskazywały, że gdyby kandydował, zyskałby tylko nieco mniejszo poparcie elektoratu Republikanów niż prowadzący we wszelkich badaniach opinii publicznej były gubernator Massachusetts Mitt Romney.

Rick Perry już przez trzecią kadencję rządzi Teksasem; przypisuje mu się sensowne reformy gospodarcze przeprowadzone w skądinąd i tak bogatym stanie, które pomogły stworzyć nowe miejsca pracy.

Należy do prawego skrzydła GOP, sprzyja ultrakonserwatywnej grupie Republikanów znanej jako Partia Herbaciana, wojowniczo usposobionej do wszelkich prób zrównoważenia budżetu USA poprzez podnoszenie podatków.

Jest też konserwatystą społecznym; należy do Kościoła ewangelikalnego. Tak konserwatywny zestaw poglądów czyni z niego naturalnego konkurenta kongresmenki Michele Bachman, również ubiegającej się o nominację prezydencką z ramienia GOP. Perry może - według agencji AP - odebrać jej sporo głosów. Jest też tym bardziej poważnym konkurentem dla Romneya, że jako przedstawiciel ewangelikalnych chrześcijan jest kandydatem łatwiejszym do zaakceptowania przez konserwatywno-protestancką bazę partii Republikańskiej, niż Romney, który jest mormonem.

Niektórzy przywódcy republikańscy martwią się jednak, że tak dalece konserwatywne przekonania, prezentowane w szczególnym, teksaskim stylu, przypomną wyborcom innego byłego gubernatora Teksasu i byłego prezydenta George'a W. Busha, który odchodząc z urzędu w 2009 roku miał rekordowo niskie oceny i fatalne wyniki wszelkich sondaży.