W liście pan Qu Gang pisze: Wysoko cenię poprawność językową przemówień prezydenta Obamy. W czasie powtarzania ich tekstów przyszło mi na myśl, że byłby to znakomity materiał do nauki języka angielskiego dla Chińczyków i wielu innych nacji, chcących nauczyć się tego języka. Gdybym uzyskał prawo do wykorzystania przemówień w mojej pracy ze studentami, z pewnością przyczyniłoby się to do popularyzacji kultury amerykańskiej i ułatwiłoby mi pracę merytoryczną.

Reklama

Według opinii pana Qu, Prezydent Obama zahartowany w wielu polemikach wyrobił sobie swoisty i precyzyjny sposób wysławiania się, który przewyższa nawet język spikerów radiowych. Jest wprost idealny do nauki języka angielskiego.

Odnośnie poprawności językowej prezydenta Obamy w samych Stanach Zjednoczonych zdania są podzielone. Senacki lider partii Demokratycznej, Harry Reid, uważa, że Jak na pochodzenie afrykańskie prezydent ma dość jasną skórę i akcent prawie prawidłowy. Niefortunna wypowiedź wywołała falę krytyki i w końcu jej autor musiał za nią przeprosić. W mediach pojawiały się również inne dowcipne określenia języka prezydenta: Jest ostry jak curry z Indonezji; korzenie ma w Kenii, ale omiatane są one wiatrem z Hawajów.

Ostatnio pomysł pana Qu poparł profesor Teng Jimeng z Pekińskiego Uniwersytetu Języków Obcych. Uważa on, że teksty przemówień prezydenta Obamy, jako przykład żywego języka mogą być znakomitym materiałem dydaktycznym.

Nauczyciel Qu zaoferował symboliczną opłatę, licząc, że zostaną docenione dodatkowe wartości popularyzujące "Biały Dom" i kulturę amerykańską.

Ostatnio w internecie pojawiły się głosy studentów, którzy zainspirowani pomysłem wysłuchiwania tekstów przemówień amerykańskiego prezydenta, po trzech dniach nauki znacznie poprawili swoje zdolności wypowiedzi po angielsku. W ślad za tym od niedawna lawinowo zwiększa się liczba osób ściągających teksty Obamy z internetu.