Dziennik Gazeta Prawana logo

Bruksela tłumaczy, dlaczego wzięła się za Gazprom

11 września 2012, 17:07
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Bruksela tłumaczy, dlaczego wzięła się za Gazprom
Bruksela tłumaczy, dlaczego wzięła za Gazprom /Shutterstock
Unijny komisarz tłumaczy, dlaczego Bruksela wreszcie wzięła się za Gazprom. Zdaniem Joaquina Almunii, rynek mocno się zmienił w ciągu ostatnich lat, więc umowy, które zawarto z Gazpromem i wysokie ceny paliwa nie odzwierciedlają sytuacji rynkowej.

Komisarz UE ds. konkurencji Joaquin Almunia odpowiadał we wtorek w Strasburgu na pytania europosłów związane m.in. z uruchomionym 4 września przez Komisję Europejską postępowaniem antymonopolowym wobec Gazpromu. KE ma sprawdzić, czy rosyjski koncern gazowy nie nadużywa dominującej pozycji na rynku dostaw gazu do Europy Środkowo-Wschodniej.

  - powiedział Almunia. Wyjaśnił, że chodzi o zakaz reeksportu gazu otrzymanego od Gazpromu, zawarty w długoterminowych umowach krajów regionu z rosyjskim koncernem.

- zaznaczył komisarz. Dodał, że warunki na światowym rynku gazu zmieniły się głównie ze względu na powstanie spotowego rynku gazu (krótkoterminowe kontrakty na dostawy gazu, głównie LNG dostarczanego statkami) oraz pojawienie się gazu łupkowego.

- powiedział komisarz. Dodał, że na unijnym rynku ceny powinny kształtować głównie czynniki popytu i podaży. Tymczasem Gazprom argumentuje, że jego formuła cenowa zapewnia inwestycje w sieć przesyłową gazu. Stosowana przez niego indeksacja polega na uzależnieniu ceny gazu od ceny ropy.

- podsumował Almunia i zapewnił, że KE będzie zawsze reagować, gdy będą naruszane zapisy traktatu UE gwarantujące konkurencyjny rynek. Zapewnił, że KE rozmawia ze wszystkimi uczestnikami rynku, a nie tylko ze spółkami związanymi z Gazpromem, oraz że wymóg stosowania zasad konkurencji jest niezależny - zaznaczył.

Tymczasem komisarz UE ds. energii Guenther Oettinger poinformował, że niektóre kraje UE mają problemy z wdrażaniem III pakietu energetycznego, który liberalizuje m.in. rynek gazu i nie wykluczył pozwów przed Trybunał Sprawiedliwości UE.

Jak dowiedziała się we wtorek PAP, największe opóźnienia we wdrażaniu dyrektywy gazowej w ramach pakietu mają Cypr i Słowacja, która jednak zapewnia, że odpowiednie prawo weszło u niej w życie 1 września tylko nie poinformowała jeszcze o tym KE. Ponadto części zapisów dyrektywy nie wdrożyły jeszcze: Bułgaria, Finlandia, Litwa, Rumunia, Słowenia, Szwecja i Wielka Brytania.

Obecnie dochodzenie KE obejmuje dostawy gazu do ośmiu krajów UE: Polski, Czech, na Słowację, Węgry, do Bułgarii, Estonii, na Litwę i Łotwę. We wrześniu ubiegłego roku KE przeprowadziła inspekcje w 20 firmach z 10 krajów regionu. Inspektorzy KE odwiedzili m.in. PGNiG, państwowego operatora gazociągów przesyłowych Gaz-System i polsko-rosyjską spółkę EuRoPol Gaz, właściciela polskiego odcinka tranzytowego gazociągu jamalskiego do Niemiec.

Komisja przyznała, że jedną z przyczyn uruchomienia postępowania wobec Gazpromu jest utrzymywanie się wysokich cen gazu w Europie Środkowo-Wschodniej, także w Polsce, pomimo kryzysu i spadku cen w Europie Zachodniej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj