Do 100-procentowej obniżki cen biletów uprawnieni będą mieszkańcy miasta zameldowani na jego terenie oraz studenci w wieku poniżej 19 lat, niezależnie od narodowości i miejsca zameldowania.

Opłaty w tallińskiej komunikacji mają nadal obowiązywać turystów oraz pasażerów z innych estońskich gmin. W ten sposób władze miasta chcą zachęcić Estończyków przyjeżdżających do pracy w stolicy do zameldowania się w Tallinnie oraz płacenia tam podatków.

Przewodniczący rady miejskiej Tallinna Toomas Vitsut oraz wiceburmistrz Taavi Aas określili przyjętą w czwartek ustawę jako historyczną.

Opozycja (w radzie miasta) zarzuca nam, że dając mieszkańcom prawo do bezpłatnych przejazdów, marnujemy pieniądze, jednak ja jestem (...) zdania, że działania służące dobru mieszkańców miasta to nie strata pieniędzy - podkreślił Vitsut.

Ustawa przeszła w radzie miasta większością dwóch trzecich głosów.

W sprawie zniesienia opłat za korzystanie z komunikacji miejskiej mieszkańcy estońskiej stolicy wypowiedzieli się w referendum zakończonym 26 marca br. "Za" było ponad 75 proc. uczestników plebiscytu.

Władze Tallinna wskazują, że darmowy transport publiczny w mieście przyczyni się do ograniczenia ruchu samochodów i zwiększy mobilność mniej zamożnych mieszkańców.

Z kolei przeciwnicy idei bezpłatnego transportu publicznego twierdzą, że jest ona pomysłem populistycznym oraz że skorzystają na tym również ludzie, których stać na kupowanie biletów, a komunikacja miejska z powodu zwiększonej liczby pasażerów stanie się niewydolna.

Obecnie bilet miesięczny w Tallinnie kosztuje 18,5 euro.

Blisko 400-tysięczny Tallinn od 2013 roku stanie się pierwszym dużym miastem w Europie z darmowym transportem publicznym. Tego typu rozwiązania funkcjonują w mniejszych miejscowościach, np. w stolicy fińskich autonomicznych Wysp Alandzkich Mariehamn czy w szwedzkiej gminie Avesta.