Gdyby doszło do rozwiązania siłowego, to byłaby to tragedia dla Turcji - ocenia znawca problematyki tureckiej Adam Balcer. Politolog, który jest teraz w Ankarze, powiedział IAR, że nie można wykluczyć najgorszego scenariusza. Jego zdaniem, oliwy do ognia dolewa sam premier Recep Tayyip Erdogan (czyt. Redżep Taip Erdoan). Z drugiej strony władze w Stambule starają się nie dopuścić do eskalacji konfliktu:
i - mówi Adam Balcer Politolog ma jednak nadzieję, że do najgorszego nie dojdzie. Według niego, premier broni się przed tym organizując, spotkania ze swoimi zwolennikami. W ten sposób mobilizuje ich też przed lokalnymi wiosennymi wyborami lokalnymi.
Jednocześnie Recep Tayyip Erdogan stara się przedstawiać demonstrantów jako zwolenników lewicy. Sam kieruje umiarkowanie konserwatywną Partią Sprawiedliwości i Rozwoju. - uważa politolog. Według niego, Iran i Syria mogą przygotować nawet jakiś zamach. Wtedy za całą sytuację ludzie będą obwiniać demonstrantów z Taksim.
- zwraca uwagę Adam Balcer.