Przeprowadzony 18 listopada przez ośrodek badań społecznych GESOP sondaż wskazuje, że obecnie największą popularnością wśród Katalończyków cieszy się Republikańska Lewica Katalonii (ERC). Chęć zagłosowania na ugrupowanie osadzonego w areszcie wicepremiera Katalonii Oriola Junquerasa wyraziło 18,3 proc. zdecydowanych już ankietowanych. Partia ta mogłaby liczyć na 37-38 miejsc w parlamencie.

Z kolei 14,4 proc. ankietowanych zadeklarowało, że zagłosuje na także proniepodległościowy nowy blok wyborczy premiera Carlesa Puigdemonta Junts per Catalunya (Razem dla Katalonii; powstał po odejściu ERC z bloku Junts pel Si). Zdobyłby on od 24 do 25 miejsc w parlamencie Katalonii.

Dodatkowych siedmiu lub ośmiu deputowanych separatyści mieliby w nowym parlamencie z ramienia Kandydatury Jedności Ludowej (CUP). Gotowość oddania głosu na tę partię wyraziło 3,5 proc. ankietowanych Katalończyków. Największą opozycyjną siłą nowego katalońskiego parlamentu byłaby Partia Socjalistów Katalonii (PSC), na którą chce zagłosować 13,6 proc. mieszkańców regionu. Socjaliści mogliby liczyć na 24-25 miejsc w katalońskim parlamencie.

W jego ławach znaleźliby się również przedstawiciele liberalnej partii Ciudadanos, lewicowej Wspólnej Katalonii (CeC), a także rządzącej Hiszpanią Partii Ludowej (PP). Sondaż zlecony przez "El Periodico" daje im odpowiednio 24-25, 9-10 oraz 6-7 miejsc w parlamencie.

W dalszym ciągu duża grupa ankietowanych – prawie 27 proc. – nie jest zdecydowana, na kogo odda głos w przedterminowych wyborach 21 grudnia. Nie zostali oni uwzględnieni w szacunkach podziału mandatów w parlamencie.

Choć większość Katalończyków deklaruje poparcie dla lewicowego ERC, to jednak wśród uczestników sondażu przeważa opinia, że przyszłym premierem Katalonii powinien być dotychczasowy szef gabinetu, Puigdemont. Uważa tak ponad 30 proc. Katalończyków. Puigdemont przebywa obecnie w Belgii, gdzie oczekuje na decyzję tamtejszych władz sądowych w sprawie hiszpańskiego wniosku o jego ekstradycję.

Przedterminowe wybory do regionalnego parlamentu są jedną z decyzji Madrytu służących ograniczeniu autonomii Katalonii. 28 października rząd hiszpański Mariano Rajoya opublikował szereg decyzji mających służyć zastopowaniu dążeń zwolenników niepodległości Katalonii do secesji. Wśród nich było m.in. odwołanie rządu Puigdemonta i zdymisjonowanie ponad 130 wysokich rangą urzędników.

2 listopada sąd w Madrycie wydał zgodę na aresztowanie dziewięciu ministrów katalońskiego rządu. Dzień później sąd podjął decyzję o wydaniu Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA) premiera Puigdemonta i czterech jego ministrów. Przebywają oni obecnie w Belgii.