W oświadczeniu wygłoszonym z ministerstwa obrony, a wyemitowanym w głównych izraelskich stacjach telewizyjnych, szef gabinetu wyraził nadzieję, że jego koalicyjni partnerzy wykażą się odpowiedzialnością i nie doprowadzą do upadku rządu.

Jego zdaniem rozpisanie wcześniejszych wyborów w obecnym czasie byłoby "nieodpowiedzialne".

- Znajdujemy się w jednej z najbardziej skomplikowanych sytuacji pod względem bezpieczeństwa i w takim czasie nie obala się rządu. W takim czasie nie idzie się na wybory - podkreślił.

W środę do dymisji podał się minister obrony Awigdor Lieberman, protestując przeciw rozejmowi z palestyńskimi ugrupowaniami ze Strefy Gazy, a jego partia Nasz Dom Izrael opuściła koalicję rządową, co zwiększyło prawdopodobieństwo upadku gabinetu Netanjahu.

Wynegocjowany za pośrednictwem Egiptu rozejm z palestyńskimi ugrupowaniami władze izraelskie zawarły we wtorek. Rozejm przez część środowisk w Izraelu krytykowany jest jako zbyt duże ustępstwo. Sprzeciwiali się niemu mieszkańcy przygranicznych terenów, a Lieberman określił go jako "kapitulację wobec terroru".

Partia Żydowski Dom, która zapowiedziała, że jeśli jej przywódca minister edukacji Naftali Bennett nie dostanie teki ministra obrony, to ona również opuści rząd, zaplanowała konferencję prasową na poniedziałek. Opuszczenie przez to ugrupowanie rządu oznaczałoby przyspieszone wybory.

Po odejściu z gabinetu Liebermana i opuszczeniu przez jego partię koalicji ma ona w 120-osobowym Knesecie kruchą większość 61 parlamentarzystów.

Planowo wybory mają odbyć się jesienią 2019 roku.