UE27 zatwierdziła umowę ws. wyjścia i deklarację polityczną w sprawie przyszłych stosunków między Unią Europejską a Zjednoczonym Królestwem - ogłosił na Twitterze krótko po rozpoczęciu szczytu w tej sprawie szef Rady Europejskiej Donald Tusk.

Poparcie polityczne nie kończy procesu zatwierdzania porozumienia, ale pokazuje, że po stronie unijnej nie należy się spodziewać trudności z formalnym zaakceptowaniem umowy rozwodowej. Inaczej rzecz wygląda w Wielkiej Brytanii, gdzie rząd premier Theresy May nie dysponuje samodzielną większością w parlamencie, a głosowanie przeciwko porozumieniu zapowiedziało wielu posłów jej własnego ugrupowania.

Szefowie państw i rządów oraz główny negocjator ds. Brexitu Michel Barnier i szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker przed rozpoczęciem szczytu starali się przekonywać, że May wywalczyła wszystko, co możliwe i to najlepsze porozumienie dla obu stron.

Uzgodnione przez negocjatorów z obu stron kwestie to m.in. zagwarantowanie praw obywateli UE w Wielkiej Brytanii i brytyjskich w państwach unijnych, rozliczenie finansowe między obiema stronami, ramy rozwiązania ewentualnych konfliktów oraz wypracowanie mechanizmu gwarantującego, że nie będzie powrotu do twardej granicy między Irlandią a Irlandią Północną.

Wywołująca w ostatnim czasie najwięcej kontrowersji sprawa granicy między Irlandią a będącą częścią Zjednoczonego Królestwa Irlandią Północną została rozwiązana za pomocą mechanizmu awaryjnego (backstop) przewidującego możliwość utworzenia unii celnej obejmującej UE i całe Zjednoczone Królestwo.

Negocjatorzy z obu stron kanału La Manche zgodzili się jednak, że dołożą wszelkich starań, by zawrzeć porozumienie o przyszłych stosunkach do 1 lipca 2020 r. (wówczas nie byłoby konieczności stosowania opcji awaryjnej). Jeśli tak się jednak nie stanie, to UE i Wielka Brytania mogłyby wspólnie przedłużyć okres przejściowy (w jego trakcie niewiele się zmienia; ma trwać do 31 grudnia 2020 r.).

Ewentualnie, w przypadku gdyby okres przejściowy nie był przedłużony, od 1 stycznia 2021 r. zostałby uruchomiony bezpiecznik (backstop), przewidujący objęcie Wielkiej Brytanii unią celną. Takie rozwiązanie gwarantowałaby, że nie byłoby granicy w ramach Zjednoczonego Królestwa między Irlandią Północną a Wielka Brytanią, ani między Irlandią Północną a Irlandią. Obszar celny obejmowałby wszystkie towary z wyjątkiem produktów rybołówstwa i akwakultury.

Podczas rozmów strony długo nie mogły się porozumieć w kwestii rozliczeń finansowych. UE naciskała, by Londyn uregulował wszystkie powinności, jakie wynikają z jego udziału w obecnym budżecie unijnym, obowiązującym do 2020 roku, włącznie z tymi, które realizowane są z opóźnieniem, a także by honorowała swój udział finansowy w wieloletnich unijnych programach pomocowych dla krajów Afryki czy Ukrainy. Dla rządu Theresy May operowanie konkretnymi sumami było niewygodne.

Ostatecznie strony porozumiały się co do kwoty ok. 45 mld euro, którą Wielka Brytania w ramach obowiązującego budżetu będzie regulować tak, jakby była nadal członkiem Wspólnoty, a następnie wedle ustalanego, również rozłożonego na lata, harmonogramu. Uzgodniono również zasadę, że z powodu Brexitu żaden z krajów pozostających w UE nie otrzyma mniej ani też nie zapłaci więcej w ramach UE.

Porozumienie będzie miało też bezpośredni wpływ na ponad 3 mln obywateli państw unijnych w tym ponad milionową społeczność Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii. Zgodnie z ustalonym tekstem, zmiany w statusie prawnym Polaków wejdą w życie z dniem wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, tj. 29 marca 2019 roku.

Ci, którzy znajdą się w Wielkiej Brytanii przed tą datą, mogą liczyć na zabezpieczenie swoich praw na mocy prawa unijnego, ale ci, którzy przybędą później - nawet w trakcie prawdopodobnie co najmniej dwuletniego okresu przejściowego - będą podlegali brytyjskiemu prawu imigracyjnemu.

Wszyscy obywatele UE - w tym Polacy - którzy będą legalnie przebywać w Wielkiej Brytanii, a także członkowie ich rodzin będą chronieni na mocy umowy o wyjściu. Jednym z największych zwycięstw unijnych negocjatorów jest zabezpieczenie dożywotnich praw migracyjnych dla członków rodzin obywateli UE, którzy będą mieszkali w Wielkiej Brytanii przed datą jej wyjścia ze Wspólnoty.

To oznacza, że wszystkie osoby, które były członkami najbliższej rodziny w dniu Brexitu, będą nadal miały prawo swobodnego przyjazdu do Wielkiej Brytanii także po wyjściu tego kraju z Unii Europejskiej i nie będą podlegać prawdopodobnym nowym ograniczeniom migracyjnym. Nowo narodzone lub adoptowane dzieci par, w których co najmniej jedna osoba będzie miała nowy status chroniony, również będą wyłączone spod przyszłych, prawdopodobnie zaostrzonych przepisów.

Zgodnie z treścią dokumentu osoby przebywające na terenie Wielkiej Brytanii będą jednak musiały ubiegać się o dokument potwierdzający ich prawa wynikające z obywatelstwa Unii Europejskiej przez rejestrację w nowym systemie.

Przywódcy zatwierdzili również deklarację polityczną dotycząca przyszłych relacji Wielkiej Brytanii z UE. 26-stronicowy dokument zakłada stworzenie "ambitnego, szerokiego i elastycznego partnerstwa" między dwiema stronami, ale zapisy dotyczące kluczowych kwestii, m.in. zakresu porozumienia handlowego, ustaleń celnych i zbieżności regulacji prawnych, pozostawiają otwartą furtkę do ustalenia szczegółów dopiero w trakcie okresu przejściowego po wyjściu Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej.

Jak zastrzeżono, "choć (nowa relacja) nie może się równać prawom i obowiązkom wynikającym z członkostwa, strony zgodziły się, że przyszłe partnerstwo powinno być wypracowane z dużymi ambicjami, jeśli chodzi o jego zakres i głębię, a także może z czasem ewoluować".

Wielka Brytania rozpoczęła proces wyjścia z UE 29 marca 2017 roku i powinna opuścić Wspólnotę 29 marca 2019 roku. Zgodnie z dotychczasowym porozumieniem o okresie przejściowym wszystkie dotychczasowe zasady, w tym dotyczące swobody przepływu osób, będą obowiązywały do 31 grudnia 2020 roku.