Tuż przed wpłynięciem statku do portu organizacja poinformowała na Twitterze: Dosyć. W tym momencie Sea Watch 3 wpływa do portu na Lampedusie. Minęło prawie 60 godzin, odkąd ogłosiliśmy stan kryzysowy.

Reklama

Nikt nie posłuchał. Nikt nie wziął na siebie odpowiedzialności. Po raz kolejny do nas, do kapitan Caroli Rackete i jej załogi należy zadanie zawiezienia 40 ludzi w bezpieczne miejsce - napisała organizacja pozarządowa. Wcześniej alarmowała ona, że 40 migrantów przebywających na pokładzie od ponad dwóch tygodni jest u kresu sił.

Kapitan Rackete , jak się podkreśla, postanowiła wpłynąć do portu mimo braku zgody jego władz. Wpuszczenia jednostki zabronił szef MSW Matteo Salvini zgodnie z linią jego polityki migracyjnej, w ramach której zamknął wszystkie porty dla statków organizacji pozarządowych ratujących migrantów na morzu. Salvini domaga się rozlokowania tych ludzi w innych krajach UE i zarzuca jej bezczynność w sprawach migracji, NGO-wspieranie przemytu ludzi.

Kiedy statek zbliżał się do portu, próbowała go zatrzymać łodź patrolowa włoskiej Gwardii Finansowej, ale potem wycofała się.

Na nabrzeżu na Lampedusie wpłynięciu jednostki towarzyszyły odgłosy aplauzu oraz protestów przeciwko jej obecności. Zebrali się tam zarówno zwolennicy organizacji pozarządowej , którzy wyrażali uznanie dla kapitan , jak i przeciwnicy Sea Watch 3 na czele z wiceburmistrz Lampedusy Angela Maraventano. Mówiła ona: To hańba. Tutaj nie można przypłynąć i robić tego, co się chce, nie przybywajcie na naszą wyspę.

Wiceburmistrz zwróciła się do policji: Pozwólcie zejść uchodźcom z pokładu i aresztujcie wszystkich.

W piątek prokuratura w Agrigento na Sycylii wszczęła śledztwo wobec kapitan Rackete, stawiając jej zarzuty wspierania nielegalnej imigracji i odmówienia wykonania rozkazu załodze statku wojskowego.

Reklama