Fidel Castro nie daje o sobie zapomnieć. Kubański przywódca, który od ponad roku zmaga się z problemami zdrowotnymi, wystąpił w telewizyjnym wywiadzie. Ubrany w dres w barwach narodowych przekonywał, że jeszcze nie umarł - choć świat już go niemal pochował.
Wywiad z 81-letnim Fidelem został nagrany prawdopodobnie w piątek. Kubański przywódca mówił w nim o rekordowo wysokim kursie euro wobec dolara, wojnie w Iraku i możliwym amerykańskim ataku na Iran.
Jednak tak naprawdę mało kto go słuchał. Wszyscy obserwowali, jak wygląda. A wygląda na zdrowego: mówi składnie, jest ożywiony, orientuje się w tym, co dzieje się na świecie - wyliczają komentatorzy. Ale ich uwadze nie uszły widoczne na twarzy El Comandante ślady choroby - wory pod oczami i obwisłe policzki.
Nic dziwnego - z tego, co mówi jego przyjaciel, prezydent Wenezueli Hugo Chavez, Fidel miał kilka operacji i bardzo wiele transfuzji krwi. Otarł się o śmierć. "Żyje, ponieważ jest Fidelem" - tłumaczy przywódca.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|