9 grudnia odbędą się tam rozmowy o uregulowaniu konfliktu w ukraińskim Donbasie z udziałem przywódców państw tzw. czwórki normandzkiej: Francji, Niemiec, Ukrainy oraz Rosji. Będzie to także pierwsze osobiste spotkanie urzędującego od maja Zełenskiego z Putinem.

Reklama

Poroszenko, który uczestniczył w poprzednich spotkaniach formatu normandzkiego na szczeblu przywódców, przekazał Zełenskiemu rekomendacje, oparte na własnym doświadczeniu z tych negocjacji. Były prezydent umieścił je w artykule, który opublikował w piątek w gazecie internetowej Ukrainska Prawda.

Poroszenko przypomniał, że ostatni szczyt czwórki normandzkiej miał miejsce w 2016 roku w Berlinie.

Wspólnymi siłami koalicji proukraińskiej z aktywnym poparciem kanclerz Niemiec (Angeli Merkel) i prezydenta Francji (Francois Hollande’a) Putin został postawiony wówczas przed wyborem: albo realnie wypełniać porozumienia mińskie (...), albo zamrozić sytuację, grać na czas i cierpieć w związku z izolacją, sankcjami gospodarczymi i międzynarodowymi procesami sądowymi - napisał były prezydent Ukrainy.

Wskazał, że następne spotkanie formatu normandzkiego miałoby doprowadzić do uzgodnienia konstruktywnej mapy drogowej wdrożenia zawartych w Mińsku porozumień w sprawie Donbasu. W związku z tym przeprowadzenie tego spotkania oznaczałoby początek ostatecznej porażki Kremla na ukraińskim froncie i zwycięstwo naszego państwa - podkreślił.

Reklama

Poroszenko zaznaczył jednocześnie, że po Berlinie Putinowi długo udawało się unikać rozmów w ramach czwórki normandzkiej, jednak w końcu zgodził się na nie po szeregu ustępstw ze strony ukraińskiej. Jest to najpoważniejszy test dla nowej ukraińskiej władzy - przestrzegł.

Poradził swemu następcy przede wszystkim powrócić w Paryżu do rozmów o berlińskiej mapie drogowej. Jej kluczowym aspektem jest priorytet kwestii bezpieczeństwa w kompleksie porozumień mińskich, włączając w to wycofanie (z Ukrainy) rosyjskich wojsk - oświadczył Poroszenko.

Na drugim miejscu wymienił siły pokojowe ONZ, które są w jego ocenie nieodłącznym elementem uregulowania konfliktu w Donbasie. Bez sił pokojowych według modelu, który zaproponowaliśmy jeszcze na początku 2015 roku, nie będziemy mogli mówić o stworzeniu koniecznych warunków bezpieczeństwa wraz z rozminowaniem, ochroną podczas wyborów (samorządowych w Donbasie, przewidzianych w porozumieniach z Mińska), czy kontroli nad granicą (między Ukrainą i Rosją) - napisał były prezydent.

Poradził nowemu prezydentowi swego kraju, by nie godził się w Paryżu na rozmowy o gazie, by nie pozwolić Rosji na sformowanie niekorzystnego dla Ukrainy "pakietu ustaleń", w którym w zamian za tani gaz Ukraina idzie na ważne ustępstwa polityczne. Jeszcze nic w historii współczesnej nie kosztowało nas tak wiele, jak tani rosyjski gaz - ostrzegł Poroszenko.

Ostatnią radą, jaką dał Zełenskiemu, jest ostrożność w rozmowach z Putinem. I porada najważniejsza: nie wierzyć Putinowi. Nigdy i w niczym. Putin manipuluje wszystkim: treścią, faktami, liczbami, mapami, emocjami. On nienawidzi Ukrainy i Ukraińców i nie widzi dla nas miejsca na mapie politycznej Europy - podkreślił.

Poroszenko ujawnił także, jakich "chwytów" Zełenski może oczekiwać przy spotkaniu z Putinem.

Zdanie "jak już wcześniej ustaliliśmy" należy uważnie sprawdzać, nie wierzyć na słowo i porównywać z realnymi tekstami ustaleń. Pamiętam, jak w Mińsku w lutym 2015 roku rosyjskie tłumaczenie opracowanej już umowy okazało się być bardzo twórcze: tak, że całkowicie zmieniało tekst ustaleń, uzgodnionych w nocy w języku angielskim - przekazał Poroszenko.

Poroszenko ostrzegł też przed Putinem, który manipuluje danymi o liczbie ostrzałów i ich źródłach oraz o liczbie sprzętu wojskowego i ludzi, "by udowodnić, że strona ukraińska w większym stopniu odpowiada za naruszenie ciszy na froncie".

Na koniec oświadczył, że popiera Zełenskiego w jego dążeniach do ustalenia w Paryżu terminu i mechanizmu wycofania rosyjskich wojsk z Donbasu. Podpowiedział mu jednocześnie, by zabrał ze sobą do stolicy Francji dowody obecności Rosjan w tym regionie: nagrania wideo, zdjęcia satelitarne, rosyjskie książeczki wojskowe i paszporty oraz dowody stosowania przez Rosję w Donbasie nowoczesnego uzbrojenia.

W tym kontekście szczerze radzę unikać spotkania z Putinem w cztery oczy, a jeśli nie będzie to możliwe, to nie ulegać jego manipulacjom rodem z KGB, miłym słówkom, grze emocjami oraz uderzaniu w czułe miejsca prezydenta (Zełenskiego). Spotkanie dwustronne martwi nas bardziej, niż rozmowa czterech przywódców - przekazał Poroszenko.

Były prezydent powtórzył, że Putin nie potrzebuje Krymu, który Rosja zaanektowała w 2014 roku, ani ogarniętego walkami Donbasu. On potrzebuje całej Ukrainy - oświadczył.