Co najmniej pięć osób nie żyje. Głównej autostrady, łączącej Portland z Seattle, właściwie już nie ma - zniknęła pod falami błotnistej wody, której poziom w krytycznych miejscach sięga nawet trzech metrów.

Ratownicy ewakuowali ludzi z jednego z miasteczek w Oregonie, odciętego od świata przez lawinę błotną. Dziesiątki tysięcy osób nie mają prądu. Na cztery spusty pozamykana jest część szkół - wylicza amerykańska telewizja Fox News.

W niektórych miejscach widok jest naprawdę wstrząsający: wymyte przez wodę tony śmieci, porozrzucane opony i stada szczurów. Do akcji ratunkowej włączyła się między innymi amerykańska straż wybrzeża.

Huragan przeniósł się już do sąsiadującej ze stanem Waszyngton kanadyjskiej prowincji Kolumbia Brytyjska. Według specjalistów od pogody, żywioł stopniowo słabnie.