Berlusconi - aktualnie szef centroprawicowej opozycji - nie może znieść lewicowego rządu Romano Prodiego. Do jego obalenia postanowił wykorzystać swoje szerokie kontakty w świecie telewizji - pisze dziennik "La Repubblica". Teraz jest podejrzany o korupcję i nakłanianie do niej. Śledztwo prowadzi prokuratura w Neapolu.

Berlusconi kazał szefowi firmy produkującej seriale i filmy dla włoskiej telewizji RAI zatrudnić cztery aktorki. Jedna z nich jest podobno bliską znajomą senatora rządzącej centrolewicy. Berlusconi miał nadzieję, że ten parlamentarzysta - w zamian za przysługę dla jego przyjaciółki - przejdzie na jego stronę podczas głosowania wotum zaufania dla rządu w Senacie.

Ale to jeszcze nie koniec tej skomplikowanej intrygi. Ten sam szef firmy producenckiej miał w imieniu Berlusconiego prowadzić podobne negocjacje z jeszcze dwoma senatorami. Jeden z nich - Nino Randazzo - usłyszał nawet, że jeśli rząd Prodiego upadnie, to on zostanie wiceministrem w nowym gabinecie. Oczywiście tworzonym już przez Berlusconiego. Centroprawica miała też sfinansować kampanię wyborczą Randazzo.

A co na to sam Berlusconi? Były włoski premier nabrał wody w usta.