"Tego ciasta nie powinno się podawać aresztantom. Zrobione jest między innymi z haszyszu" - upomniał holenderskich policjantów hodowca konopi. Oczywiście zapewnił policję, że on sam połknął tylko kawałeczek.

Zaskoczeni funkcjonariusze szybko sprawdzili skład ciasta i przyznali się do pomyłki. "Ciasto z haszyszem zostało wcześniej skonfiskowane i ktoś nieopatrznie położył je w lodówce obok porcji lunchu dla aresztantów. Potem smakołyk z narkotykiem przypadkowo trafił do aresztanta, gdy rozdawano lunch" - tłumaczą policjanci.

Co się stało z narkotykowym ciastem? To, czego nie zdążył zjeść aresztant, z powrotem trafiło do policyjnej lodówki. Tym razem, jak zapewniają policjanci, na inną półkę niż posiłki dla aresztantów, by ktoś, przez pomyłkę, znów nie najadł się ciasta z narkotykiem.