Dwaj bracia w wieku 41 i 45 lat poinformowali policjantów, że co roku rozdają w Wigilię pieniądze wedle własnego uznania osobom, które według nich najbardziej tego potrzebują. Mężczyźni powiedzieli, że zostali pobłogosławieni przez los i chcą jedynie zwrócić coś, co sami od losu dostali.

Policja uznała ten gest za przypadek świątecznej dobroczynności i nie stwierdziła naruszenia prawa. A ponieważ mężczyźni pragnęli zachować anonimowość, więc funkcjonariusze odmówili podania ich nazwisk. Nie wiadomo więc, jaki to szczęśliwy przypadek uczynił darczyńców takimi bogaczami, że stać ich na rozdawanie studolarówek