To była dla niektórych nowojorczyków przysłowiowa manna z nieba. W Nowym Jorku dwaj mężczyźni rozdawali w Wigilię studolarowe banknoty klientom supermarketu. Strażnicy wezwali policję, która jednak nie stwierdziła przestepstwa. W końcu każdemu wolno robić z jego pieniędzmi co mu się podoba.
Dwaj bracia w wieku 41 i 45 lat poinformowali policjantów, że co roku rozdają w Wigilię pieniądze wedle własnego uznania osobom, które według nich najbardziej tego potrzebują. Mężczyźni powiedzieli, że zostali pobłogosławieni przez los i chcą jedynie zwrócić coś, co sami od losu dostali.
Policja uznała ten gest za przypadek świątecznej dobroczynności i nie stwierdziła naruszenia prawa. A ponieważ mężczyźni pragnęli zachować anonimowość, więc funkcjonariusze odmówili podania ich nazwisk. Nie wiadomo więc, jaki to szczęśliwy przypadek uczynił darczyńców takimi bogaczami, że stać ich na rozdawanie studolarówek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|