Od trzech dni gazety we Francji zajmują się właściwie jednym: świątecznym urlopem prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego w Egipcie. Sarko w towarzystwie nowej przyjaciółki, byłej modelki Carli Bruni pojawił się we wtorek w Luksorze nad Nilem. Para zamieszkała w hotelu Old Winter Palace, w którym za apartament trzeba zapłacić ponad 1000 dol. za noc. W otoczeniu ochroniarzy i tłumu paparazzich Sarkozy i Bruni zwiedzali groby faraonów, pływali po Nilu czy trzymając się za ręce, korzystali z uroków słonecznej pogody.

W środę dziennik "Liberation" na pierwszej stronie opublikował wakacyjne zdjęcie prezydenta. W słonecznych okularach z rozpiętą koszulą i złotym rolexem na dłoni, jedną ręką obejmuje Bruni, drugą macha do przechodniów. "Bling, bling prezydent" zatytułowała artykuł gazeta, drwiąc tym samym z kuriozalnego zachowania Sarkozy’ego, któremu bliżej jest teraz do zmanierowanych gwiazd showbiznesu niż głowy państwa.

"Liberation" w obszernym tekście nie poświęca jednak wiele uwagi nowej wybrance prezydenta, podkreśla zaś, że Sarko na wakacje poleciał prywatnym odrzutowcem Vincenta Bollora, tego samego, który po majowych wyborach udostępnił prezydentowi-elektowi luksusowy jacht. "Jeśli Sarkozy jest przyjacielem i korzysta z usług człowieka, do którego należą dzienniki, stacje telewizyjne, który prowadzi interesy z naszym państwem, oczywiste jest, że ta relacja rodzi konflikt interesów" - twierdzi na łamach gazety eurodeputowany Partii Socjalistycznej Benoit Hamon. "No to mamy swojego Silvio Berlusconiego" - pisze z kolei "Le Monde" przypominając, że Sarko nie waha się przyjmować prezentów od miliarderów.

Podczas niedawnego wyjazdu do egipskiego kurortu Szarm El-Szejk Nicolas Sarkozy zatrzymał się w rezydencji jednego z szejków rządzących Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Wypoczywając w sierpniu w Stanach Zjednoczonych, wraz z rodziną mieszkał w posiadłości Agnes Cromback, szefowej firmy jubilerskiej Tiffany. Prezydenta nie krytykują jednak tylko polityczni przeciwnicy. "Sarkozy zmienił politykę w operę mydlaną. Gdy patrzę na to co robi, wydaje mi się, że nawet Chirac był człowiekiem o wyższej kulturze" - stwierdził były minister szkolnictwa Francois Goulard, członek rządzącej partii UMP.

Jak wykazują badania opublikowane tuż przed Bożym Narodzeniem, dla 90 proc. Francuzów doniesienia o romansach Sarko nie mają żadnego wpływu na ich opinię o prezydencie, aż 46 proc. ankietowanych uważa zaś, że publikowanie przez prasę zdjęć z Bruni jest zwyczajnie niesmaczne. "Gdy jednak Sarkozy ze swoją partnerką przyjmuje prezenty od jednego z miliarderów, Francuzi powinni mieć świadomość, że w ich państwie dzieje się coś niedobrego" - podkreśla mimo to "Liberation".