Skazani i oczekujący na procesy opuścili więzienia w czasie ogólnokrajowej kwarantanny - od połowy marca do końca kwietnia.

Reklama

Dziennik "La Repubblica" podał, że poufna lista zwolnionych, wysłana do parlamentarnej komisji do walki z mafią, wywołała alarm w prokuraturach. W związku z polemiką rezygnację postanowił złożyć szef włoskiego więziennictwa Francesco Basentini.

Jak zaznaczyła rzymska gazeta, policja codziennie kontroluje wszystkich zwolnionych z zakładów karnych, przebywających w swoich domach. W Palermo na Sycylii więzienia opuściło 61 osób, w Neapolu 67, w Rzymie 44, w Catanzaro w Kalabrii 41, w Mediolanie 38, w Turynie 16.

Są wśród nich także niebezpieczni bossowie mafii - podkreślono.

W komentarzach zwraca się uwagę na to, że wprawdzie jeden z dekretów rządu wydanych w czasie pandemii przewiduje możliwość odbycia reszty kary nie dłuższej niż 18 miesięcy w areszcie domowym, to zarazem prawa do tego pozbawiono niektóre kategorie osadzonych, np. skazanych za przestępstwa mafijne.

Największe zdumienie i polemikę wywołała wiadomość o tym, że więzienie opuścił jeden z wpływowych bossów kamorry Pasquale Zagaria z klanu Casalesi, chory na raka. Na liście tej figuruje też Francesco Bonura, zaufany człowiek byłego szefa sycylijskiej cosa nostry Bernardo Provenzano. Więzienie opuścił również jeden z najpotężniejszych ludzi zamieszanych w międzynarodowy przemyt kokainy Francesco Ventrici.

Prawo do aresztu domowego przyznano niektórym groźnym mafijnym bossom mającym poważne problemy ze zdrowiem, którym nie zapewniono odpowiednich warunków bezpieczeństwa, by ograniczyć zakażenie koronawirusem. Jak się przypomina, na początku kryzysu epidemicznego we Włoszech doszło do masowych i gwałtownych buntów w wielu przepełnionych więzieniach.

Z dokumentu dla komisji parlamentu wynika, że 373 zwolnionych więźniów odbywało karę w zaostrzonych warunkach bezpieczeństwa, a trzech - najwyższego rygoru więziennego.

To prawda, że prawo do zdrowia jest święte, ale areszt domowy jest absolutnie nie do zastosowania wobec bardzo niebezpiecznych osobników, ponieważ istnieje ryzyko, że będą kontaktować się ze swoim klanem - ostrzegł jeden z prokuratorów z Palermo.