- Ten bankier powinien się już teraz zastanowić, gdzie będzie pracować po wyborach – powiedział Łukaszenka o pretendującym do roli kandydata na prezydenta Babaryce. Szef państwa cytują jego służby prasowe.

Reklama

Błyskawicznie nabierający popularność Babaryka mówił wcześniej, że jeden z możliwych kandydatów proponował mu stanowisko premiera w zamian za rezygnację ze startu w sierpniowych wyborach prezydenckich na Białorusi.

Według Łukaszenki jest to kłamstwo. - Jeszcze w czasach szkolnych nas uczyli, by nie kłamać. Tylko jedna osoba może zgodnie z konstytucją proponować kandydaturę premiera. Ja nikomu nic nie proponowałem, a zwłaszcza jemu – powiedział prezydent. Dodał, że "być może proponowano mu stanowiska premiera w innym kraju".

Z kolei o innym "kandydacie na kandydata", byłym urzędniku i szefie Parku Wysokich Technologii Walerze Capkale, Łukaszenka powiedział: Zapytajcie, dlaczego go zwolniłem (ze stanowiska prezesa PWT). Po tym nie będzie już mu się chciało iść na wybory. On szczerze nie powie. Jeśli będzie trzeba, to my powiemy, ale my nie chcemy się zajmować tym kompromatem (materiałem dyskredytującym).

Szef państwa nie szczędził słów krytyki także pod adresem popularnego wideoblogera Cichanouskiego, który w ostatnim czasie wyrasta - jak napisały Naviny.by - na nowego lidera białoruskiej ulicy. On sam nie uczestniczy w kampanii, ponieważ nie udało mu się zarejestrować swojego komitetu wyborczego ze względu na odbywaną karę aresztu.

- (Rosyjski dziennik "Kommiersant") przeprowadza wywiad z jednym pryszczatym, inaczej nie powiesz, który tu chodzi, krzyczy w Mińsku więcej niż w innych miastach. My wiemy, czyimi samochodami on jeździ, kto go finansuje. Wiemy, skąd przyjechał, jakie ma obywatelstwo itd. Wszystko to wiemy – mówił prezydent.

Łukaszenka nawiązał również do tego, że kandydatką na prezydenta chce zostać Swiatłana Cichanouska, żona blogera. - On (Cichanouski) rozumie, że na żonę na Białorusi nikt nie zagłosuje. (…) Społeczeństwo nie dojrzało u nas do tego, żeby głosować na kobietę – dodał.

- Prezydent u nas ma silną władzę. To nie jest Litwa. Tam była prezydent Dalia Grybauskaite. Przyszła, pouśmiechała się, posiedziała i poszła. (Tam prezydent) za nic nie odpowiada, bo tam jest republika parlamentarna. U nas – nie. Prezydentem będzie mężczyzna, jestem tego absolutnie pewien – oświadczył.

Według Łukaszenki rosyjska gazeta zbyt pospiesznie ujawniła swoje poparcie dla Cichanouskiego.

Wybory prezydenckie na Białorusi odbędą się 9 sierpnia. Obecnie potencjalni kandydaci zbierają podpisy poparcia. Warunkiem rejestracji kandydata jest uzyskanie 100 tys. podpisów. Łukaszenka, który sprawuje funkcję prezydenta od 1994 roku, zamierza ubiegać się o szóstą kadencję.