Dziennik Gazeta Prawana logo

Była promocja, więc stratowali człowieka

29 listopada 2008, 13:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wyprzedaż w sieci supermarketów Wal-Mart skończyła się tragedią. Gdy pracownik sklepu w Nowym Jorku otworzył drzwi, dziki tłum powalił go na ziemię i zdeptał. Biegający po sklepie klienci o mało nie stratowali też ratowników, którzy reanimowali mężczyznę. Niestety, ranny zmarł.

"Czarny piątek" - tak wczorajszą wyprzedaż Wal-Marta określiły amerykańskie media. I to nie dlatego, że elektronika objęta 60-procentową zniżką rozeszła się w parę minut. Na Long Island w Nowym Jorku pod stopami tysięcy dzikich klientów zginął pracownik sklepu.

p

Szaleństwo zaczęło się w piątek o świcie. Najbardziej wytrwali czekali w kolejce przed sklepami Wal-Marta już od wieczora poprzedniego dnia. Na Long Island ustawiło się dwa tysiące osób.

Punktualnie o piątej rano sklepy sieci otwarto, a tłum żądny zniżek rzucił się na przecenione zabawki i elektronikę. Na Long Island nikt nie zwrócił uwagi na pracownika sklepu, który po otwarciu drzwi nie zdążył uciec sprzed tłumu.

Gdy oszaleli klienci plądrowali półki i bili się o każdy przeceniony towar, ratownicy reanimowali zdeptanego pracownika. Bezskutecznie. O szóstej rano na półkach nie było już niczego.

Przygnieciony do ziemi i zdeptany przez dziki biegnący tłum to 34-letni Jdimytai Damour. Urodzony na Haiti mężczyzna w Wal-Marcie tylko dorabiał. Przyjaciele mówili na niego "Jimmy". Wspominają go jako "wielkiego gościa, który zawsze się śmiał".

Świadkowie mówią, że policjanci i sanitariusze, poróbujący ratować życie mężczyzny, również zostali podeptani przez klientów. Później na reanimację było już za późno. "O tak, to dzikusy" - komentuje kobieta, która przyszła na wyprzedaż. "Jak żyję, nigdy więcej tego nie zrobię. Żałuję, że w ogóle przyszłam" - dodaje w rozmowie z telewizją CBS.

Czterech klientów, w tym 28-letnia ciężarna kobieta, wyszli ze sklepu z lekkimi obrażeniami. "Z radością donoszę, że nie poroniła i dzieciątko będzie zdrowe" - powiedział telewizji jeden z policjantów.

Zarząd Wal-Marta w odpowiedzi na tragedię wystosował jedynie oświadczenie: "Nasze myśli i modlitwy są w tym trudnym czasie z jego rodziną. Współpracujemy z policją hrabstwa Nassau, która próbuje ustalić, co się stało".

Ale śmierć pracownika nie zakłóciła trwającej promocji. Sklep otwarto ponownie około godziny pierwszej po południu. Nad wejściem witał klientów slogan sieci Wal-Mart: "Satysfakcja gwarantowana".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj