Simon Healeas to prawdziwy kuloodporny człowiek. Terroryści, którzy zaatakowali Bombaj nie dość, że ostrzelali go z kałasznikowów, to obrzucili go granatami. Jednak uniwersytecki wykładowca przeżył to wszystko i został tylko lekko ranny. Śmieje się teraz, że musiał bardzo zirytować terrorystę, który kilka razy próbował go zabić.
Healesa uratowało pudełko na okulary jego żony. Włożył je do kieszeni. Okazało się, że pudełko i soczewki okularów uratowały mu życie, bo zatrzymały pociski terrorystów. Gdy mężczyzna próbował uciekać, jeden z morderców rzucił mu pod nogi granat. Ten na szczęście nie wybuchł - pisze brytyjski "Daily Mail".
Potem jednak bandytom udało się trafić uciekającego wykładowcę w rękę i nogę. Jednak życie uratował mu hotelowy ochroniarz - schował rannego mężczyznę w żywopłocie.
Gdy komandosi wreszcie powstrzymali terrorystów, Heasley trafił do szpitala. Na szczęście jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo i za dwa tygodnie powinien już wrócić do Wielkiej Brytanii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane