Dziennik Gazeta Prawana logo

Kara śmierci za oglądanie porno. Tajne oddziały Kim Dzong Una ścigają "odchylenia od ideologii"

24 stycznia 2023, 09:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kim Dzong Un
<p>Kim Dzong Un</p>/PAP Archiwalny
Reżim Kim Dzong Una drastycznie zaostrza kary za "uleganie zagranicznym wpływom". Według uciekinierów z Korei Północnej, ci, którzy zostaną przyłapani m.in. na oglądaniu porno, trafiają przed plutony egzekucyjne. 

Kim Dzong Un - jak pisze "Daily Mail" - powołał specjalne tajne jednostki, które mają zwalczać ludzi, naruszających oficjalną ideologię partii komunistycznej. Jak wynika z raportu Centrum Praw Człowieka Północnej Korei w Seulu, Żelazna pięść Kima zaciska się coraz bardziej wokół zwykłych obywateli. Są oni ścigani za takie rzeczy, jak przekroczenie przepisów ruchu drogowego, farbowanie włosów, żebractwo czy nawet nieobecność w pracy albo urządzenie imprez urodzinowych. Zdaniem reżimu, jeśli bowiem ludzie spotykają się przy alkoholu, to wkrótce zaczynają śpiewać zakazane piosenki z Korei Południowej. Jak wynika z zeznań świadków, "obecnie jest gorzej niż za Kim Dzong Ila".

"Ludzie zostali rozstrzelani za rozpowszechnianie >nieczystego materiału kulturalnego<" - czytamy w zeznaniach uciekinierów. "Jedną osobę rozstrzelano za to, że oglądała pornografię i uprawiała prostytucję" - dodaje świadek. Według innego, "najpierw sprawdzają, jak się ubierasz, potem jakiej muzyki słuchasz i jakie filmy oglądasz i czy kiedykolwiek farbowałaś włosy" - zeznaje inny uciekinier z Korei Północnej. 

Kary są surowe

Kary są surowe - od degradacji w pracy, przez zwolnienie dyscyplinarne, aż do zesłania do obozu pracy. W takich przypadkach, jak oglądanie pornografii, obowiązuje kara śmierci. "Jeśli oglądasz filmy dla dorosłych, albo dostajesz dożywotni wyrok w obozie pracy, albo trafiasz przed pluton egzekucyjny. Samo obejrzenie filmu z USA czy z Korei Południowej oznacza nie mniej niż dziesięć lat w obozie pracy" - tłumaczą uciekinierzy z Północy. 

O brutalności nowego prawa przekonali się w październiku nastolatkowie, których przyłapano na sprzedaży USB z zagranicznymi filmami. Okazuje się bowiem, że o ile samo obejrzenie filmu przez nastolatków po raz pierwszy oznacza zesłanie do obozu, to za drugie takie przewinienie, trafiają do obozu razem z rodzicami, którzy są karani za to, że źle wychowali dzieci. Jednak ci, którzy zostają przyłapani na rozpowszechnianiu filmów, nawet jeśli mają mniej niż 18 lat, zostają skazani na karę śmierci.  

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dailymail.co.uk
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj