Choć Irving Picard nie szczędzi wysiłków, by ponad 7 tys. oszukanych przez Madoffa klientów odzyskało swoje pieniądze, na razie . Dlatego dał ostatnio do zrozumienia, że choć nadal istnieje promyk nadziei na to, by przynajmniej część zdefraudowanych pieniędzy powróciła do właścicieli, to zajmie to co najmniej kilka lat.
Picard liczy m.in. na to, że uda mu się dowieść, iż , ale także ci , którzy zdołali wycofać swoje wkłady i "zyski", zanim pod koniec ubiegłego roku finansowa piramida zawaliła się na dobre, zaś jej twórca, , został zatrzymany przez agentów Federalnego Biura Śledczego.
>>>Pościg za majątkiem "Berniego kanciarza"
Dlatego w ciągu ostatnich tygodni Picard wytoczył procesy kilku funduszom tzw. hedge funds oraz znanym prywatnym inwestorom, domagając się od nich w sumie , jakie otrzymali od Madoffa. Kurator uważa, że doświadczone firmy i finansiści "wiedzieli lub powinni byli wiedzieć", że stopa zwrotu oferowana przez "Berniego Kanciarza" jest na dłuższą metę nie do utrzymania. Mimo to Już po zatrzymaniu Madoff wyznał, że od lat nie inwestował żadnych pieniędzy, zaś "zyski" wypłacane starym klientom były finansowane z wpłat nowych udziałowców.
>>>Madoff stanął twarzą w twarz z ofiarami
Jednocześnie Picard stara się gruntownie prześwietlić działalność firm Madoffa. Wynajęci przez kuratora prawnicy pracują na Gibraltarze i Kajmanach, sprawdzają dokumentację Bernard L. Madoff Investment Securities LLC w Nowym Jorku i Madoff Securities International Ltd w Londynie. Picard rozważa także - żony i dwóch synów.
>>>Żona "kanciarza stulecia" jego wspólniczką?
W marcu amerykański m.in. oszustwa, prania brudnych pieniędzy oraz krzywoprzysięstwa. Wyrok w jego sprawie ma zapaść 29 czerwca - jak się oczekuje, resztę życia Madoff spędzi w więzieniu.
>>>Oszust stulecia może posiedzieć 150 lat