Akcja charytatywna Łatwoganga
Łatwogang zorganizował akcję charytatywną, o której zrobiło się głośno w ostatnim czasie. Przez dziewięć dni prowadził transmisję na żywo, wspierając Fundację Cancer Fighters. Wszystko zaczęło się od piosenki "Ciągle tutaj jestem (diss na raka)" Bedoesa i 11-letniej Mai, która zmaga się z ostrą białaczką szpikową.
O transmisji zrobiło się głośno zarówno w Polsce, jak i na świecie. W kawalerce Łatwoganga pojawiło się wiele znanych osób. Golili głowy, wspólnie śpiewali znane hity i godzili się po latach konfliktów. Stream został zakończony w niedzielę, 26 kwietnia. Zebrano ponad 250 mln zł, ale pieniądze wciąż wpływają na konto fundacji.
Wpadka w "Szkle kontaktowym"
Akcję Łatwoganga nagłośniono również w tradycyjnych mediach. Stacje telewizyjne poświęciły jej bardzo dużo czasu antenowego. Relacjonowały, co się dzieje w kawalerce organizatora, pokazywały fragmenty rozmów z nim. Temat ten pojawił się również w jednym z ostatnich wydań "Szkła kontaktowego". Tu nie obyło się bez wpadki.
Tak Tomasz Sianecki nazwał Łatwoganga
Tomasz Sianecki podczas rozmowy ze współprowadzącym, którym był Piotr Gąsowski, pomylił jego pseudonim. Bohater ostatnich kilku dni został nazwany przez dziennikarza Łatwogongiem. Bo na początku kolega pana Łatwogonga... gangu - mówił Sianecki. Gąsowski zaczął się śmiać i szybko poprawił kolegę. Łatwoganga! - powiedział.