Uczestnicy "Ekspedycji Stulecia" przejechali samochodem z przylądka Rocca w Portugalii do Przylądka Dieżniewa nad Cieśniną Beringa 40 tysięcy kilometrów, tyle ile ma obwód Ziemii.

Reklama

To wielki sukces. Przy kilkudziesięciostopniowych mrozach podróżnicy dojechali do miejsc, gdzie do tej pory od strony lądu nie udało się dotrzeć żadnemu pojazdowi mechanicznemu. A próbowano przejechać tę trasę w kilka samochodów, wspartych autami zaplecza ze sprzetem. Dotąd wszystkie próby były nieudane. Polsko-rosyjska ekipa zrobiła to podróżując jednym pojazdem. Dziś wyprawa zakończyła się w Gdańsku.

Na wyprawę pojechali dwaj Polacy - Romuald Koperski i Marian Pilorz - oraz Rosjanin Wiktor Makarowskij. Ich relacje brzmią wręcz niewiarygodne.

"Najgorsza była zima, straszliwa zima, mrozy sięgające minus 63 stopni, bezludzie no i Czukotka, która jest zupełnie inną ziemią, o której my Polacy nie mamy żadnego pojęcia. Również Rosjanie jej nie znają, nikt tam po prostu nie był" - powiedział Romuald Koperski.

I dodał, że aby przetrwać na Syberii trzeba być dobrym człowiekiem. "Takich ludzi spotykaliśmy. Spotykaliśmy tam <nadludzi>, którzy dzielą się tym co mają, a mają niewiele. Żyją w takich warunkach o jakich myśmy wyobrażenia nie mieli. Ja Syberię znam, ale nie znałem tej Syberii, tej zimowej, odległej, kiedy to gościliśmy u ludzi ubranych w skóry, kiedy przenieśliśmy się do innej epoki i byliśmy oczarowani ich gościnnością, ich widzeniem świata" - wspominał Koperski.

Ekspedycja miała za zadanie upamiętnienie setnej rocznicy wielkiego wydarzenia w dziejach motoryzacji, jakim był wyścig z Nowego Jorku do Paryża zorganizowany w 1908 roku. Po raz pierwszy też pokonano kontynent euroazjatycki z najdalej wysuniętego na zachód przylądka Rocca do najdalej oddalonego na wschód przylądka Dieżniewa, leżącego nad Cieśniną Beringa.

Romuald Koperski z załogą jechali specjalnie przygotowaną na tą wyprawę niemiecką, wojskową, terenową ciężarówką Man z 1980 roku z chłodzonym powietrzem silnikiem diesla o mocy niemal 245 KM i wadze 15 ton. Na ciężarówce zamontowano kontener LAK II używany przez armię dawnego NRD. Pojazd zabierał jednorazowo 2 tys. litrów ropy.