Dziennik Gazeta Prawana logo

Uniwersytety produkują bezrobotnych

11 kwietnia 2008, 03:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Uniwersytety produkują bezrobotnych
Inne
Polskie uczelnie nie przygotowują studentów do pracy - wynika z sondażu Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami, do którego dotarł DZIENNIK. 180 przepytanych menedżerów mówi wprost: pracodawców najbardziej interesują znajomość języków, zdolności komunikacyjne i umiejętności pracy w grupie. Wiedza wyniesiona ze studiów wymieniana jest dopiero na 4. miejscu, oceny - na 12.

O tym, jak złudny może być dyplom polskiej uczelni, przekonał się niedawno Robert Żelewski z firmy Animex, który szukał młodego marketingowca. "Na rozmowę zaprosiłem absolwenta zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Skończył studia z wyróżnieniem" - mówi DZIENNIKOWI. "Ale już po kilku minutach okazało się, że jego wiedza to za mało. On po prostu nie potrafił nawet formułować myśli, brakowało mu kreatywności, a angielski wcale nie był na wysokim poziomie".

"Tak niestety bardzo często wyglądają rozmowy o pracę" - mówią DZIENNIKOWI inni menedżerowie. Dla nich kandydat na pracownika nieumiejący sklecić zdania po angielsku i mało komunikatywny to po prostu smutna codzienność. "Podchodzimy z dużym dystansem do prymusów, często okazuje się, że kompletnie nie nadają się do pracy" - dodaje Eliza Panek, rzecznik prasowy Grupy Żywiec.

Studenci skarżą się: nie mamy się tego gdzie nauczyć. "Praca zespołowa? A co to jest?" - mówi Aleksandra, studentka 5. roku marketingu na UW. "Niby czasem pracujemy w grupach, ale to wcale nie znaczy, że uczymy się komunikacji i współpracy. Zazwyczaj każdy i tak dostaje temat i ma go sam opracować w domu" - przekonuje.

Zdaniem pytanych przez DZIENNIK ekspertów polskie uczelnie powinny natychmiast wprowadzić znacznie więcej zajęć praktycznych, bo inaczej ich absolwenci będą mieli problemy ze znalezieniem dobrej pracy. "Oprócz teorii muszą być zajęcia w małych grupach, na których można by rozwiązywać case studies" - radzi uczelniom Izabela Pabich, menedżer ds. rekrutacji w Ernst & Young. Na razie, by być konkurencyjnym, studenci muszą uczyć się samemu. Choćby języków, bo na niewielu uczelniach naprawdę można się ich nauczyć. "W grupie zaawansowanej pani uczyła nas zdań typu <this is a desk>, a jak poprosiliśmy ją o przetłumaczenie fachowego tekstu z biologii, to bezradnie rozłożyła ręce" - wspomina Kamil, ubiegłoroczny absolwent biologii na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim.

Młodzi ludzie mają wybór: albo sami zainwestują w siebie, albo przegrają na starcie. Jedynie część uczelni traktuje poważnie ostrzeżenia rynku. "Gwarantujemy umiejętności naszych absolwentów, ale oczywiście weźmiemy pod uwagę głosy pracodawców" - mówi prof. Maria Szewczyk, prorektor ds. dydaktyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj